Sesja stylizowana od kilku miesięcy chodziła mi po głowie. Myślałam sobie, co w tym trudnego. Wystarczy jakaś biała kiecka, bukiet kwiatów i para rodem z pinteresta. Niestety, tak pięknie i łatwo było tylko w mojej głowie.
Pomysł zrealizowania sesji odchodził na dalszy bok, oczywiście do pewnego momentu. Zrealizowanie całej koncepcji samemu było ciężkie, ale wtedy pomyślałam, przecież nie musze być sama…
Z pozoru zaplanowanie takiej sesji wydawało się całkiem łatwe, oczywiście pozory jak zwykle mylą. Im bliżej do sesji tym więcej niewiadomych i stresu!
Czy wszystko wyjdzie? Czy będzie pogoda? Czy ktoś z ostatniej chwili nie zrezygnuje? Stres jak przed egzaminem na prawo jazdy.
Ale powiem Wam, że nie mogłam sobie wymarzyć lepszej mojej pierwszej sesji stylizowanej. To wszystko było takie…moje. Tak jak sobie ułożyłam w głowie. Poznanie nowych osób, współpraca, nauka a przede wszystkim frajda z realizacji takiego przedsięwzięcia.
Po sesji stwierdziłam, że to jest mój pierwszy i ostatni tak duży projekt którego się podjęłam. Ta myśl była w mojej głowie tylko przez chwilę, bo tak naprawdę już planuje kolejne “edycje” 😀
Zachęcam Was do odwiedzenia stron moich kochanych usługodawców:
